„Klub Kobiet Porzuconych” – premiera Teatru MASKA

Pałacyk "Sokół"
Skawina
22/06/2026
20:00

Gdy w hotelowym barze spotykają się kobiety po przejściach, wiadomo, że nie będzie lekko i grzecznie. W końcu nic tak nie łączy jak cudze nieszczęście. Mężowie, narzeczeni, byli i aktualni to niewyczerpany temat kobiecej frustracji. Na trzeźwo nie można tego ogarnąć. Dlatego kelner kursuje regularnie i podlewa wytrwale coraz pikantniejsze historie. Akcja się zagęszcza z pojawieniem się TEJ pary.

Lekka i frywolna komedyjka autorstwa Magdaleny Wołłejko – aktorki i pisarki tworzącej pod pseudonimem Meggie W. Wrightt – ma na celu bawić widza i podarować mu chwilę relaksu. I tak też Teatr MASKA podszedł do zadania. Dwie i pół godziny szczerego śmiechu to najlepsza recenzja od samej widowni. Zakochaliśmy się w bohaterach od pierwszego spotkania i już wiemy, że ten spektakl jest kolejnym hitem w dorobku MASKI.

Na kanapie restauracyjki gdzieś w pensjonacie na uboczu zasiadają trzy przyjaciółki, by pocieszać tę jedną… by za chwilę w paśmie zwierzeń i lamentów, pocieszać kolejną właśnie porzuconą przez kolejnego kochanka. Podczas zwierzeń i pocieszeń okazuje się, że współczucia potrzebuje niejedna porzucona… ale dwie… a może i nawet trzy.
Jedną z porzuconych jest prawdziwa heroina, tygrysica w każdym calu – Doris. W tej roli zaskoczyła Joasia Gądek. Opłakuje odejście francuskiego adoratora, jednocześnie już myśląc, kto wypełni tę pustkę. Niezaspokojona, nienasycona, emocjonalny wulkan kobiecości. Potrzebuje mężczyzny, w którego uwielbieniu będzie się przeglądać jak w lustrze. Nie umie być sama i już.

Kolejną porzuconą, a zarazem przeciwieństwem Doris jest pewna siebie, profesjonalna Iza, lekarz medycyny niekonwencjonalnej, w którą wcieliła się Basia Tomków. Porzucona dawno temu przez męża, matka dzieciom, zmieniła swoje podejście do związków damsko-męskich stawiając na damskie. Dla uporządkowania emocji ćwiczy jogę. Ale emocje wciąż buzują w niej na wspomnienie dawnego bułgarskiego kochanka, którego fotografię nadal nosi w torebce. Cień tamtych lat nieoczekiwanie wraca podczas babskiego wieczoru w postaci czarującego kelnera…

Przyjacielską grupę uzupełnia subtelna, spokojna i wyrozumiała Ania, żyjąca w myśl piosenki „ta mała piła dziś i jest wstawiona”. Życie na rauszu jest dla niej sposobem na rozwiązywanie problemów małżeńskich z pewnym telewizyjnym celebrytą. Ania wydaje się uroczo naiwna, jakby niedostrzegająca prawdy o własnym życiu, ale to tylko pozory. Dwuznaczność jej charakteru świetnie sportretowała Paulina Czopek. Ania wypiera fakt, że mąż ją zdradza, ale jest tego w pełni świadoma. Nie chce rozpadu małżeństwa, więc przymyka oko na jego kłamstewka i zagłusza niepewność kolejnym mohito.

Paniom ochoczo usługuje niesamowicie przystojny kelner Mario czyli Marek Andruszczyszyn. Amant pierwszej wody. W białym uniformie i z usłużną postawą wydaje się ucieleśnieniem marzeń naszych przyjaciółek. Jedzenie i napoje potrafią być afrodyzjakiem i asumptem do erotycznych aluzji. Mario ochoczo z tego korzysta i nie waha się ich użyć. A że rachunek rośnie – gotowy jest nawet przygotować sushi… z jajek.

Sytuacja się komplikuje wraz z ujawnieniem, że w pensjonacie rezyduje bardzo aktywna i głośna para. A ponieważ łazienka jest na korytarzu, nieuchronnie musi dojść do obnażenia faktów. Faktów, że oto sławny celebryta Tadeusz – mąż Ani – bawi tu z młodą modeleczką Gabi – córką Doris. Atmosfera tężeje.

Tadeusz – w tej roli Tomasz Okarmus – wygłasza płomienną mowę obrończą na swoją cześć, niemal podobną Wielkiej Improwizacji, z pasją równą monologowi Gustawa Holoubka w „Dziadach”, która staje się punktem kulminacyjnym całej intrygi. Tymczasem słodka Gabi – czyli Cecylia Biel – w rzeczywistości jest racjonalnie myślącą dziewczyną, która traktuje wszystko jak dobrą zabawę i nic więcej. Obecność matki w gniazdku miłości na początku ją stresuje, ale wkrótce przestaje jej przeszkadzać. Wszyscy mają coś za uszami, każdy ukrywa tajemnicę. Nawet seksowny Mario okazuje się wcale nie być Italiano vero, tylko byłym bułgarskim kochankiem Izabeli – Ico…

I co tu się właściwie wyprawia?! Można zakrzyknąć, gdy akcja zmienia się jak w kalejdoskopie, a związki damsko-męskie zmieniają konfigurację z minuty na minutę. Czy Ania przebacza Tadeuszowi? Czy Doris pogodzi się z córką? Czy Iza będzie pobierać nauki włoskiej kuchni od Mario? Kto widział sztukę, ten już wie. A kto nie widział – nie odbierzemy przyjemności przyszłego oglądania. Powiedzmy tylko – joga nie zawsze jest rozwiązaniem…

Owacje na stojąco, roześmiani widzowie – to najlepsza ocena najnowszej premiery teatru MASKA. Chcemy powtórki!

Joanna Kurpiel

Maska na swoim koncie ma wiele komedii, których podstawowym zadaniem jest rozbawić widza, chwilowo oderwać go od przyziemnej rzeczywistości, jak to w życiu każdego, targanej różnymi problemami i kłopotami. Jednak biorąc na kanwę komedię Magdy Wołłejko, efekt – efekt w postaci reakcji publiczności przeszedł najśmielsze oczekiwania. Wybierając taki tekst, nie było ambicji umoralniania (broń Boże); zachowania fasonu czy bycia bon ton… nie było półśrodków i niedomówień – pierwsze wejście kelnera i amerykańskiej modelki zdradzały, że nie będzie się owijać słów w bawełnę. Siarczyste dowcipy pisane dość grubą kreską, sekretne rozmowy przyjaciółek o kochankach, seksie, związkach i wielokrotnych przeżyciach… „stanów” – nazwanych w sztuce po imieniu – nie każdego bawią tak samo. Jak to mówią: „nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba”… Tak też jest z poczuciem humoru, gustem i sympatią do literatury czy sztuki…

Oczywiście sądząc po reakcji publiczności już pierwsze minuty spektaklu, wzbudziły pożądany przez Maskę efekt – totalnego rozbawienia na widowni, która dała się ponieść komizmowi sytuacji, napędzanemu tempem zmian i napiętymi relacjami scenicznymi. Cudownie się patrzy, jak aktorzy Maski doskonale „bawią się” na scenie, wymieniają szybkie dialogi niczym plastikowe kulki z zabawkowego pistoletu… Ta żonglerka słowami, szybka wymiana dialogów, riposty – mimo, że lekko brzmią i zabawnie kokietują widza, wymagały ogromu pracy. Jesteśmy ogromnie wdzięczni, iż aktorzy Maski od 29 lat znajdują czas by kultywować historię naszego amatorskiego zespołu. Nie zapominajmy, iż mimo brawurowej gry aktorskiej Maska jest zespołem amatorskim. To praca z miłości, hobbystyczna i niezarobkowa… Aktorzy zmęczeni po swoich trudach dnia i obowiązkach rozpoczynają wieczorne próby, nierzadko trwające do godzin nocnych. Ta piękna historia tworzona jest nieprzerwanie od 29 lat. W przyszłym roku Maska będzie świętować wyjątkowy jubileusz. Liczymy, że starczy sił i zapału na kolejne lata…

Praca przy kreowaniu postaci, przez doskonałe, brawurowe wręcz trio Kobiet Porzuconych to zawodowy majstersztyk. Nie sposób wyróżnić żadnej z trzech aktorek, które kolejno rysowały charaktery byłej modelki zasiedziałej obecnie w domu; nimfomanki, której samotność nie może trwać dłużej niż wysychająca łza po rozstaniu, czy kobiety w każdej sferze niekonwencjonalnej – zarówno w związkach, jak i w zawodzie… Serca widzów skradły i z minuty na minutę coraz to bardziej wkręcały w komizm sytuacji: Paulina Czopek, Joanna Malina Gądek i Barbara Tomków. Paulinę ostatnio widzieliśmy w roli Matki w „Pustostanie”, potrójnej roli w „ONYCH”, czy też w roli Tadrachowej w Moralności Pani Dulskiej. Joanna z kolei to fenomenalna rola Spiki w „ONYCH”, Mariny Vlady – żony Okudżawy w jedynym monodramie Maski – „Domie z Kryształu”, czy też Klemensei w „Chefecu”. Barbara ostatnio dała się zapamiętać z doskonałej roli Marianny Splendorek w witkacowskich „ONYCH” czy babci Eugenii w „Tangu”.

Do kobiecego grona zgrabnie wpisuje się Cecylia Biel, która ze swoja lekkością i z naturalnym wdziękiem doskonale wykreowała młodziutką, słodziutką nieskalaną głęboką myślą – modelkę z amerykańskim akcentem, choć bez amerykańskiego rodowodu. Cecylie ostatnio można było zobaczyć w roli Córki w „Pustostanie”, czy Elizy w „Polowaniu na Łosia” lub w zeszłorocznej premierze „Rzeźni”, gdzie zagrała flecistkę.

Zatem do kobiecego tercetu dopisujemy dwóch aktorów: Marka Andruszczyszyna i Tomasza Okarmusa. Marek jest kelnerem i świadkiem zagmatwanych wydarzeń, które toczą się między gośćmi w jego restauracji. Niby dżentelmen, a raczej wścibski podsłuchiwacz i podrywacz, który próbuje zrozumieć, ułagodzić lub zawoalować nadchodzące katastrofy. Takim zapalnikiem sytuacyjnym zarówno w sztuce, jak i dla aktorów Maski jest niewątpliwie Tomasz Okarmus. Poza tym, że nie ma roli, w którą Tomek nie wejdzie jak w drugą skórę, to dodatkowo każda jego scena grozi innym aktorom puszczeniem tzw. farby. Tomasza kwestie rządzą się swoimi prawami, nie znasz słowa ani godziny, nic nie jest stałe i nic nie jest przewidywalne – taki jest Tomasz. Ostatecznych kwestii na scenie wypowiedzianych przez Timona nie znają aktorzy a nawet sam reżyser. Ostatnie słowo zawsze należy do Tomasza. Zarówno Tomka jak i Marka mogliśmy zobaczyć w obsadzie „Chefeca” oraz „Tanga” i każda z tych ról była znakomita.  Dodatkowo Tomasz doskonale wcielił się w rolę Skrzypka w zeszłorocznej premierze „Rzeźni, a Marek dwa lata temu urzekł nas tytułową rolą „Akompaniatora”, partnerując Joannie Kędzierskiej.

Ról oczywiście na przełomie lat było dużo więcej, nie sposób ich wymienić, ale na pewno warto je pamiętać, gdyż zapewne wpisały się mocno w pamięć widza i zapisały w annałach. Warto nadmienić, iż komedia jest jedną z najtrudniejszych sztuk do zagrania. Kiedy aktor sam ze sobą musi walczyć na scenie, by w sali pełnej śmiechu i żywiołowej reakcji publiczności, zachować rezon i konsekwentnie wytrwać w roli. Jakże to trudne, gdy czasem scenariusz wymyka się spod kontroli, powstają nowe kwestie albo przejęzyczenia; gdy widownia na każde słowo reaguje salwami śmiechu, a koledzy czy koleżanki tylko czekają, kiedy puścisz farbę… Komedia bawi wyłącznie wtedy, kiedy aktor nie śmieje się równo z widzami, a proszę uwierzyć, to jest bardzo trudne. Wierzymy w to, że „Klub Kobiet Porzuconych” stanie się kultową komedią, długotrwale wpisaną na afisz Maski, tak jak stało się to z „Sekstetem dla Dwojga”. Patrząc na popularność i lata wznowień tej drugiej wymienionej sztuki, tylko takiej sobie historii życzymy.

Marta Tyrpa

„Klub Kobiet Porzuconych” Magdaleny Wołłejko

Reżyseria – Andrzej Morawa

Scenografia, charakteryzacja, kostiumy, opieka artystyczna – Marta Tyrpa

Prawa do sztuki reprezentuje agencja ADIT.

Fotogaleria ze spektaklu „Klub Kobiet Porzuconych” – Jarosław Karasiński

(JK)

 

Pałacyk "Sokół"

ul. Mickiewicza 7, 32-050
Skawina,

12 276-34-64

sokol@ckis.pl