Dokładnie tak dzieje się któregoś ranka w Mediolanie. Tłum rzuca się na markety, zatrzymuje tramwaje, staje nawet fabryczna stołówka. Skanduje zgodnie „Non si paga! Non si paga!”, po czym bierze, co popadnie i w nogi. W domu okazuje się, że zdobyczą jest mielonka dla psa i karma dla kanarka. Ale co tam! Trzeba tylko wszystko dobrze ukryć, zanim przyjdą mężowie i policja.
Tak kombinują dwie włoskie gospodynie: Margherita (Basia Jarząb) i Antonia (Aleksandra Lasoń-Stynes). Przedsiębiorcze kobiety upychają po kątach zdobyte z narażeniem zdrowia specjały, aby praworządni mężowie nie domyślili się całej afery. Tymczasem po osiedlu krąży na sygnale policja, która niezapowiedzianie przeprowadza rewizję we wszystkich mieszkaniach. Nie omija także mieszkanka Antonii. Cudem zesłanym przez świętą Eulalię, jak wszystkie kobiety z okolicy – nasze bohaterki w mig są w zaawansowanej ciąży… Jak do tego doszło? Giovanni, maż Antonii (Łukasz Pierożek) nie może tego pojąć, ale wierzy. Próbuje ten cud objaśnić Luigiemu, mężowi Margherity (Wacław Szwarc), ale ten szokuje go informacją, że przystąpił do ogólnego strajku w stołówce i tramwaju. Poukładane życie Giovanniego sypie się jak domek z kart. Kumpel się kompletnie nie przejmuje łamaniem prawa! Ponadto zostanie ojcem i nic nie wie! Ponadto dziecko chcą przeszczepić jego żonie! Sałata się sypie jak rurki makaronu, policjant wychodzi z szafy, a kanarek został okradziony z karmy, którą na obiad podaje Antonia. Santa Madonna, świat się wali!
Permanentny chaos wymyka się spod kontroli, którą próbuje zaprowadzić carabiniero (w potrójnej roli Dominik Lisek).
Ktoś kiedyś powiedział, że Polacy są jak Włosi, tylko bardziej na północ. I trzeba przyznać, że temperamentu nam nikt nie odmówi. Polskie aktorki mają go co najmniej tyle, by prawdziwie wcielić się we włoskie małżonki. Panowie zaś nie ustępują im na krok. Spektakl wystawiony w dziesiątą rocznicę premiery przez Teatr MASKA ponownie zebrał oryginalną obsadę, która żywiołowo zawładnęła sceną.
Ola Lasoń-Stynes i Basia Jarząb (Bylica) współgrają ze sobą w sposób wyjątkowo symbiotyczny. Doskonale się rozumieją i uzupełniają na scenie tworząc duet komiczny najwyższej klasy. Ile w tym było gry, a ile dobrej zabawy? To pytanie można zadać wszystkim aktorom.
Łukasz Pierożek świętował jubileusz swojego debiutu rolą Giovanniego, która jest idealnie skrojona na miarę jego talentu. Na scenie daje z siebie wszystko i jeszcze więcej.
Po długiej przerwie wrócił Wacek Szwarc, którego Luigi może i wygląda niepozornie, ale kombinować to on potrafi. Jest przeciwwagą emocjonalną dla kamrata i nawet udaje mu się go w końcu namówić na kontrabandę.
W potrójnej roli inspektora policji, strażnika miejskiego oraz starego ojca wystąpił Dominik Lisek. To ogromne wyzwanie wymyślić swoich bohaterów tak, aby kompletnie od siebie odstawali, a jednocześnie, aby byli ciekawi i dowcipni zarazem. Dominik to zrobił wyśmienicie.
Dziesięć lat po premierze ponownie rozbawili do łez publiczność, która entuzjastycznie oklaskiwała każdy gag i każdy sceniczny absurd. O, niechże ta sztuka zostanie na dłużej z nami! Ciebie prosimy, Święta Eulalio!
Joanna Kurpiel
Joanna doskonale opisała komizm i absurd sytuacji, jakich w komedii laureata Literackiej Nagrody Nobla nie brakuje. A przyznać trzeba, że zespół Maski wielokrotnie… (choć może nie aż tak bardzo) przymierzał się do poważniejszych tonów. Na szczęście w duszy aktorom wciąż gra orkiestra i ciężko jest ich ujarzmić, wkładając w aktorski uniform utkany z powagi i powściągliwości. Praca nad tą sztuka zarówno dziesięć lat temu realizując ją jako premierowy pokaz, jak i teraz – dekadę od premiery – dała ogromną radość tworzenia. Absurd historii i tworzących ją postaci otwiera ogromną przestrzeń do stworzenia równie absurdalnych zachowań i kreacji scenicznych. Ogranicza nas jedynie wyobraźnia, a jeśli ją mamy wybujałą, to hulaj duszo… Na przestrzeni tych dziesięciu lat jedynie męska część obsady nieprzerwanie wytrwała na posterunku; kobieca zaś zmieniała się kilkukrotnie. Tegoroczna odsłona świętowała jubileusz 10-lecia w pierwotnej obsadzie. Rok po premierze w roli Antoni zobaczyliśmy Klaudię Stokłosę, a trzy lata później wróciła do roli Antoni Aleksandra Lasoń (wówczas tylko Lasoń), za to rolę Margherity zagrała Wiktoria Zielińska, która z ta rolą zaprzyjaźniła się na długo.
Nikt jeszcze wtedy nie spodziewał się, że debiutujący wówczas Łukasz Pierożek, nie wpadnie na chwilę, tylko mocno zakotwiczy w historii Maski. Zapamiętamy Go m.in.: w doskonałej roli Koguta w jednoaktówce Mrożka „Bruno Sznajder”, czy kolejnej szlagierowej roli Romualda w „Polowaniu na łosia”, gdzie wcielając się w rolę męża Myszki, partnerował Wiktorii Zielińskiej. Zresztą oboje stworzyli „RIO”, uroczą i przewrotną jednoaktówkę. Wiktorię za to doskonale zapamiętamy m.in. z roli Eleonory w jednej z najlepszych realizacji Maski – jaką jest „Tango” S. Mrożka. Wiktoria lubi też wpadać na zastępstwa… może nie do końca lubi, ale jest świetna w dopasowaniu ról, które czasem były szyte na inną miarę, a Ona udowadnia, że każda pasuje, jak ulał także do Niej.
Po 10 latach od premiery powróciła – ku radości wielu – Barbara Bylica, obecnie Jarząb. Tego słowami nie da się opisać, jak Ona dryfuje po scenie… jak dopiero gęsta atmosfera spektaklu dodaje Jej wiatru w żagle. Nigdy na próbach nie jest w stanie wykrzesać całej energii, jakby kumulowała ją do czasu spektaklu i kontaktu z publicznością. To ona ją napędza, to ona uwalnia w Niej skrywany potencjał. A Oda do Świętej Eulalii nigdy nie jest w stanie przestać śmieszyć, nawet tych, co oglądają to trudno określić, który raz. Basia to niegdysiejsza aktorka w roli aktorki w „Lady Makbet”, czy fenomenalnej żony Piotra O’Heya w kultowym, nagradzanym spektaklu Maski. Genialny duet tworzy z Aleksandrą Lasoń, doskonałą aktorką komediową, choć i potrafi grać postaci tragiczne, jak np.: babcię zaginionej dziewczynki w „Nieszukanych”’. Ale doskonałą komiczną formę pokazała w „Kto nie ma nie płaci”, gdzie partnerował Jej Wacław Szwarc – człowiek o kamiennej twarzy, który wywołuje salwy śmiechu.
Wywołanymi przez siebie kanonadami śmiechu może się także pochwalić Dominik Lisek, który potrójną rolą skradł sobie serca widzów. Sam Dominik wspomina, że to jest jego ulubiona rola. Jemu nie przeszkadza chód „połamanych kolan”, ni okulary dziadka z podwójnym dnem, które musi założyć i wejść na scenę niewiele widząc. Czy założyć czapkę policjanta z przyklejonymi bokobrodami z futerka gryzonia (wybaczcie, też lubimy zwierzęta); czy też z sumiastymi wąsami zamocowanymi na gumce lakowej. Ekipa Dario Fo nie tylko lubi tę sztukę, ale przede wszystkim lubi się i lubi wzajemnie ze sobą pracować… a to niezaprzeczalnie przekłada się na scenę i chwała im za to!
Marta Tyrpa
„Kto nie ma, nie płaci” Dario Fo
Przekład: Piotr Bikont i Piotr Lesisz
Reżyseria: Andrzej Morawa
Opieka artystyczna, charakteryzacja, scenografia: Marta Tyrpa
Prawa Piotra Bikonta reprezentuje Stowarzyszenie Autorów ZAiKS. Prawa do sztuki reprezentuje agencja ADIT.
Galeria ze spektaklu „Kto nie ma, nie płaci” – Jarosław Karasiński
(AZG)
ul. Mickiewicza 7,
32-050
Skawina,
12 276-34-64
sokol@ckis.pl